Podczas gdy założenia wellbeingu są już dość popularne, polskie firmy nadal niewiele wiedzą o wellbeingowej rekrutacji. To tak, jakby realizować lukratywny projekt z pominięciem pierwszego etapu. Najwyższy czas, by to zmienić, zwłaszcza, że wellbeingowa rekrutacja niesie ze sobą szereg korzyści z oszczędnościami na czele.

Redukcja ryzyka

Rekrutacja w branży IT to spore wyzwanie, które wiąże się z ryzykiem. Pracodawca poszukujący nowych specjalistów ryzykuje, że cały trud, czas i pieniądze poświęcone na rekrutację zostaną zmarnowane. Dzieje się tak kiedy przez dłuższy czas nie można znaleźć odpowiedniej osoby lub kiedy zrezygnuje ona wkrótce po zatrudnieniu, czyli w okresie do 6 miesięcy. Dlaczego akurat tyle? Wydajność nowych pracowników szacuje się na 25% ich możliwości, podczas gdy 100% wydajności osiągają dopiero po upływie ok 5 miesięcy. Oznacza to, że dopiero po 6 miesiącach pracownik osiąga pełnię swoich możliwości i samodzielność. Do tego czasu wymaga opieki i pomocy kolegów z pracy, co stanowi dla nich dodatkowe obciążenie i powoduje nowe ryzyko –  że nie wywiążą się ze swoich codziennych obowiązków.

Skutki niewłaściwej rekrutacji to dla pracodawców ryzyko niepotrzebnych kosztów. Jeśli nowy pracownik zostanie zatrudniony w pośpiechu, bez odpowiedniej analizy jego umiejętności, wówczas efekty mogą być odczuwane na wiele sposobów, od utraty sprzedaży i relacji biznesowych po negatywny wpływ, zarówno na kierownictwo, jak i pracowników. Kwalifikacje i zdolności to jednak nie wszystko. Podczas wellbeingowej rekrutacji sprawdzane są również oczekiwania kandydata, jego aspiracje, cele i preferencje. Chodzi o to, by znaleźć osobę, która najbardziej pasuje do zespołu, w którym ma pracować i która podziela wartości firmy. Takie dopasowanie służy nie tylko trosce o dobrą atmosferę w biurze, choć nie da się ukryć, że jest ona istotna. Ten zabieg to kolejny sposób na zmniejszenie ryzyka – w tym przypadku ryzyka, że nowy pracownik nie odnajdzie się w nowym otoczeniu i zrezygnuje. Wówczas cały proces rozpoczyna się od nowa, co generuje kolejne koszty. Kształtuje je wiele czynników, w szczególności popyt na niektóre stanowiska w porównaniu z podażą dostępnych talentów. Taka sytuacja to codzienność branży IT, co wg prognoz rynkowych szybko się nie zmieni.

Co można zyskać?

Założenia wellbeingowej rekrutacji czynią ją skuteczną, co prowadzi do znacznych oszczędności. Warto mieć tego świadomość, zwłaszcza, że wielu pracodawców nie zna dokładnych kosztów rekrutacji. Według doradcy biznesowego Williama G. Blissa w samym procesie rekrutacji występują różne, potencjalnie wysokie koszty, w tym: reklama z ofertą pracy, czas rekrutacji wewnętrznej, praca rekrutera, który przegląda CV i wykonuje szereg zadań związanych z rekrutacją, rozmowy kwalifikacyjne, analiza zdolności kandydata oraz różne testy oceny przed zatrudnieniem. Nie każde zatrudnienie wymaga tak złożonego procesu, ale w branży IT, która cierpi na niedobór specjalistów proces rekrutacyjny jest zwykle długi. Znajomość kosztu wynajmu pomaga ocenić czy możliwy jest zwrot z inwestycji. Po podliczeniu wszystkich czynników okazuje się, że koszt znalezienia odpowiedniej osoby i zatrudnienia jej jest duży. Zgodnie z szacunkami Society for Human Resource Management pracodawcy w Stanach Zjednoczonych wydają średnio 4 129 USD na zatrudnienie jednej osoby. Biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone obsadzają 66 milionów stanowisk rocznie kwota staje się olbrzymia. Z kolei średni koszt nieskutecznej rekrutacji (czyli takiej, wskutek której pracownik rezygnuje) wynosi około 17 000 USD, oprócz kosztów ponownego rozpoczęcia procesu rekrutacji.

Co w tym temacie zmienia wellbeingowa rekrutacja? Minimalizuje ilość przypadków, w których pracownik nie sprawdza się w swojej roli lub zwalnia się tuż po zatrudnieniu. To niewątpliwa korzyść, tym bardziej, że utrzymanie specjalistów IT jest obecnie wyjątkowo trudne. – Firmy nieustannie zatrudniają pracowników swoich konkurentów i odwrotnie. Jednocześnie zaczynają być świadome, że kandydatom trzeba proponować coś więcej niż wysoką pensję i dodatki w postaci pakietów socjalnych. Muszą sprawić, by praca była miejscem, w którym ludzie czują się komfortowo i nie odczuwają stresu – tłumaczy Łukasz Stryjski, CEO ITcruitment. – Wellbeing na pierwszym miejscu stawia potrzeby pracownika. Wiele firm na polskim rynku jest już tego świadoma, jednak wciąż pomijają w tym wszystkim rekrutację. Tymczasem wellbeingowa rekrutacja zwiększa szanse na pełne dopasowanie do zespołu oraz pewność, że każdy z jego członków kieruje się tymi samymi zasadami. Celem jest pozyskanie osób, które w pełni utożsamią się z wartościami firmy, a tym samym najlepiej zadbają o jej potrzeby – dodaje.

Nieustanne roszady i ciągła konieczność zastępowania ludzi, którzy odchodzą to obecnie jedna z największych bolączek branży HR. Dane amerykańskiego Census and Bureau of Labor Statistics (Spisu Powszechnego i Biura Statystyki Pracy) pokazują, że 95% rekrutacji odbywa się w celu obsadzenia istniejących pozycji. To nasuwa jeden wniosek – należy zrobić wszystko, aby dobry pracownik nie zechciał odejść. Wellbeing pomaga pozyskać tych najbardziej wartościowych, a następnie utrzymać ich przez dłuższy czas. Im szybciej, tym lepiej, bo w przypadku wellbeingowej rekrutacji możemy być pewni, że w niedalekiej przyszłości stanie się ona podstawową formą pozyskiwania najlepszych specjalistów, nie tylko w branży IT.